18 166 663 książek w 176 językach
Jednak się nie przyda? Nic nie szkodzi! U nas możesz zwrócić towar do 30 dni
Bon prezentowy to zawsze dobry pomysł. Obdarowany może za bon prezentowy wybrać cokolwiek z naszej oferty.
30 dni na zwrot towaru
Nie ma świąt bez Kevina – prosta sprawa. Święta i przygody młodego McCallistera to duet tak nierozłączny, jak choinka i prezenty. Widziałem ten film tyle razy, że mógłbym go zacytować nawet o trzeciej nad ranem, wyrwany ze snu. Czy to Kevin w domu, czy szalejący po Nowym Jorku – znam na pamięć. To taki wigilijny gość, który „musi” spędzić z nami święta. Pamiętam jeden rok, gdy ani Polsat, ani TVN nie puściły Kevina w ramówce. Tragedia. To był ten moment, w którym zrozumiałem, że Kev jest nieodłącznym elementem Bożego Narodzenia. Ale wiesz co? Nawet najfajniejszy film nie byłby tak klimatyczny bez odpowiedniej muzy. I tu na scenę wchodzi John Williams – mistrz, który wziął udział w projekcie bez chwili zastanowienia. Zresztą, czuć w tej ścieżce dźwiękowej jego pełne zaangażowanie. „Kevin sam w domu” ma jeden z najlepszych, jeśli nie „najlepszy”, soundtracków świątecznych. Już otwierające film „Somewhere in my Memory” to kwintesencja tego klimatu. Williams stworzył coś poetyckiego, ale zarazem obrazowego – jakby dźwięki same malowały nam świąteczne sceny. Te chóry, dzwoneczki – to wszystko tworzy magię świąt. Podobnie jest z kolejnym autorskim utworem Williamsa, „Star of Bethlehem”. To, co czyni ten soundtrack wyjątkowym, to fakt, że motywy z tych melodii przewijają się subtelnie przez cały film – słychać je w „Man of the House” czy innych kompozycjach. Nawet gdy Williams bierze na warsztat klasyczne kolędy, nadaje im nowe, wyjątkowe brzmienie, które idealnie wpisuje się w nastrój filmu. Chóry, które wykorzystuje, dodają tym utworom niezwykłej głębi. Ale ta muzyka to nie tylko święta – to także powrót do dziecięcej beztroski. Williams jakby snuje opowieść o swoich własnych wspomnieniach, tęsknotach. Nie ma sensu rozbierać tego albumu na czynniki pierwsze, bo to jest całość – jedna wielka, wigilijna opowieść ubrana w przepiękne dźwięki. Czy to najlepsza praca Williamsa? Trudno powiedzieć, pamiętajmy, że stworzył muzykę do „Szczęk” czy „Star Wars”. Jednak bez wątpienia to jedna z jego najbardziej rozpoznawalnych kompozycji. W okresie świątecznym ta muzyka wprowadza nas w klimat lepiej niż niejedna płyta z kolędami, do których raczej nie wrócimy po roku. Soundtrack z „Home Alone” to klasyk, który powinien być w kolekcji każdego fana świątecznych dźwięków – nawet jeśli przygody Kevina znasz już na pamięć.
Cześć! Jestem Libroamiko, Twój doradca książkowy.
Jak mogę Ci pomóc?